piątek, 24 lutego 2012

rozdział 4 :)

Kiedy dotarłam na miejsce Zayna jeszcze nie było. Usiadłam na ławce i wzięłam Fada na kolana .Kiedy nagle ktoś od tyłu zasłonił mi oczy i powiedział męskim znanym mi głosem:
- zgadnij kto to !
- Zayn .. Nie trudno zgadnąć . - odparłam .
- kiedy mnie puścił odwróciłam się do niego a on znienacka dał mi buziaka w policzek .
- heej  - powiedział .
- no, cześć.
- ładny piesek
- o dziekuje , to jest Fado ,
- mm , fajne imię - wyznał Zayn , i zaczął się śmiać .
Uderzyłam go lekko w ramię . A on na to :
- nie żyjesz ! .
zaczełam uciekać pies biegł za mną ,, Zayn nas gonił .
Kiedy nagle złapał mnie i straciliśmy równowage . Nagle wpadliśmy do Fontanny . Była lodowata woda. Pies zaczął szczekać , a Zayn na mnie leżał , kiedy nagle nasze oczy sie spotkały . Zayn powoli zaczął się przybliżać . Musnął lekko moje usta . Odepchnełam go lekko .
- Zayn nie powinniśmy , nie znamy się prawie .
- tak , przepraszam , nie powinienem tego robić .
Kiedy zobaczyłam jak Zayn ze smutkiem w oczach próbował się podnieść . Ujełam jego twarz wdłonie i wbiłam się w jego usta .
On odwzajemnił pocałunek .Całowaliśmy sie tak chwile , chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie . Kiedy odsuneliśmy sie nieco od siebie . powiedzialam:
- wstajemy , zimno sie robi .
- tak, jasne . - odparł z szyderczym uśmieszkiem .
Kiedy wyszliśmy z wody , zaczęłam część sie z zimna .
- chyba muszę juz leciec .. - powiedziałam.
- zimno ci ... - mowiąc to, zayn dał mi swoją cieplą bluzę .
-odprowadze cie . - dodał chłopak .
- okay .
Kiedy doszlismy pod dom , już mialam sciągac bluze , kiedy Zayn mnie powstrzymał i wbił się w moje usta .
Odwzajemnilam pocałunek , lecz ta piekna chwila nietrwala długo , poniewaz musialam to przerwac mama pewnie stała przy oknie i podglądala .
- zostan w tej bluzie , do twarzy ci wniej , jutro mi oddasz . - powiedzial chlopak kiedy oderwal sie odemnie .
- dobrze , jestes kochany . to pa . - pozegnałam sie .
- pa . - chłopak na pozegnanie przytuli mnie chciał jeszcze mnie pocałowac , ale ja powiedzialam :
- do jutra Zayn .
A on zaczął się smiac .
Kiedy weszłam do domu na przedpokoju natknęłam się na mamę.
- i jak udała się randka?
- mamo to nie była zadna randka .
- dobrze juz dobrze , jutro porozmawiamy a teraz umyj psu łapy i idz sie połoz .
- dobrze , dobranoc.
Szczęsłiwa poszłam do pokojju . Przebrałam się w piżame i połozyłam się do łozka .
Już prawie zasypiałam kiedy nagle usłyszałam ciche pukanie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz