sobota, 25 lutego 2012

rozdział 7 :)

Nagle zobaczyłam , że drzwi od tarasu są otwarte ... Wyszłam na balkon ale chłopaka nie było już widać .
Szybko zeszłam na dół po drodze dzwoniąc do Zayna . Nie odbierał . Na przedpokoju wsunęłam stopy w fioletowe vansy i narzuciłam na siebie szary sweterek . Wybiegłam na zewnątrz , dzwoniłam cały czas ... Za którymś razem odebrał męski nieznany mi głos , zmieszana zapytałam :
- yy .. kto mówi ?
- Liam , Liam Payne a ja z kim mam przyjemność ? - zapytał zachrypniętym głosem nieznajomy .
- yyh. jestem dziewczyną Zayna .
- A TAK , Zayn wiele o tobie mówił , Susan , tak ?
- mm , no tak , a czy mogę rozmawiać z Zaynem.
- Zayn teraz się myje .
- aha , mógłbyś mu przekazać że dzwoniłam ?
-jasne .
- dziekuję , miło było cię poznać .
- mi również . Cześć . - chłopak odłożył słuchawkę .
Schowałam telefon do kieszeni i udałam się w stronę parku . Kiedy nagle usłyszałam że mój iphone dzwoni .
Szybko go odebrałam i zaczęłam rozmowę :
- yy no cześć .
- heej.Przepraszam , że poszedłem ale myślałem że twoja mama wejdzie na górę  no i wiesz ... - zaczął tłumaczyć się chłopak .
- taak , rozumiem , myślałam że jesteś na mnie zły czy coś .
- nie , nie jestem ... skarbie .
Kiedy usłyszałam te słowa od razu zrobiło mi się lżej na sercu . :
-gdzie jesteś ? - zapytał chłopak .
- w parku koło London Eye .
- czekaj tam zaraz będę . - Zayn rozłączył się zanim zdążyłam coś powiedzieć .
Po 5 min poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu . Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna , miał biały podkoszulek , granatową bluzę , kremowe spodnie z opuszczonym krokiem  i granatowe szelki . Nagle poczułam jak chłopak lekko całuje mnie w usta . Odwzajemniłam to, nagle usłyszałam jak ktoś stał nad nami .:
- cześć dzieci .
Kiedy oderwałam się od Zayna zobaczyłam moją mamę ! .:
- o cześć mamo , co ty tu robisz ? .
- właśnie wracałam z miasta i was zobaczyłam .
- dzień dobry - z opóźnieniem przywitał się chłopak .
- a cześć kochany , dobrze to ja wam nie przeszkadzam . Susan o której wrócisz ?
- Nie wiem pójdziemy może .. - nie dokończyłam bo Zayn mi przerwał .
- Pójdziemy do mnie, nie ma pani nic przeciwko ? - zapytał uśmiechnięty chłopak .
- Nie , oczywiście , że nie ! , bawcie się dobrze kochani .- powiedziała i odwróciła się w przeciwną stronę .
- pa , mamo .
- do widzenia .
Kiedy mamy nie było już widać , popatrzyłam się na Zayna pytająco :
- no co w końcu musisz wiedzieć gdzie mieszkam - mówiąc to chłopak pociągnął mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę jego domu . Nagle zatrzymaliśmy się przed wielkim domem , nie to nie był dom to była wielka willa . Nie dowierzałam własnym oczom :
- TO twój DOM  ?
-tak . chodźmy do środka .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz